„Kler w naszym województwie przejawia bardzo zamaskowaną działalność”, czyli oblicza walki cenzury z religią na Pomorzu Gdańskim w latach stalinizmu. Analiza dokumentów Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Gdańsku

Słowa kluczowe: cenzura, Pomorze Gdańskie, Kościół katolicki, stalinizm, religia

Abstrakt

Stalinizm, mający wpływ na różne sfery życia w Polsce, nie pominął również teatru. Ta dziedzina sztuki była niezwykle ważnym nośnikiem wielu kwestii. W lutym i czerwcu 1951 roku sprawa kontroli życia teatralnego powracała na kolejnych odprawach krajowych. Cenzorzy wskazywali na pewną zmianę: „Jeżeli chodzi o imprezy typu religijnego, jest ich mniej, ale jakość nabrała cech negatywnych”. Na czym polegały wykroczenia, które dostrzegł urząd cenzury w tej dziedzinie życia? W maju 1953 roku naczelnik urzędu tak opisał pracę referatu widowisk na „odcinku katolickim”: „Na terenie powiatu wejherowskiego złapaliśmy dziką imprezę amatorską. Zespół Seminarium Duchownego z Pelplina wystawiał wycofaną sztukę bez naszego zezwolenia”. To były stałe trudności z kontrolą występów zespołów amatorskich, o czym można przeczytać w sprawozdaniu przygotowanym dla GUKP: „Osobnym  agadnieniem jest sprawa dzikich zespołów. Wyłapywanie ich to nie jest prosta sprawa. Grasują one nie tylko po miastach powiatowych, ale i gminnych, po PGR-ach itp. Dużym utrudnieniem dla nas jest fakt, że niekiedy zespoły te mają zezwolenie GUKP, a referent widząc pieczątkę GUKP, automatycznie daje zezwolenie. Również zdarzają się przypadki, że Ministerstwo Kultury i Sztuki informuje zespoły, że są zwolnione od obowiązku zgłaszania programów wtedy, kiedy nie mają tekstów słownych”. Czytelnik sprawozdań cenzorskich z tego odcinka walki z Kościołem miał wrażenie, że w dłuższej perspektywie czasu cenzura nie mogła tego starcia wygrać. Działania administracyjne wymagały zbyt wielu środków.

Opublikowane
2019-02-13